Bardzo często przygotowuję galantynę na rodzinne uroczystości i święta. Moja rodzina ją uwielbia, bo jest o niebo lepsza i zdrowsza od kupnych wędlin.
Składniki:
Kurczak: ok. 2 kg (cały)
Przyprawa do kurczaka: 3 łyżki (ulubiona mieszanka)
Farsz:
Udka z kurczaka: 3 sztuki (samo mięso, bez kości)
Jajka: 2 sztuki
Kasza manna: 2 łyżki
Czosnek granulowany: 2 łyżeczki
Majeranek: 1 łyżka
Sól i pieprz: do smaku
Przygotowanie krok po kroku:
1. Przygotowanie korpusu (Luzowanie kurczaka)
1. Przygotowanie korpusu (Luzowanie kurczaka)
Skórę z kurczaka nacinamy wzdłuż, zaczynając od strony piersi.
Następnie ostrożnie oddzielamy mięso i skórę od kości, starając się nie przeciąć skóry.
Tak przygotowany płat mięsa ze skórą dokładnie nacieramy przyprawą do kurczaka i odstawiamy do lodówki na 10 godzin, aby smaki dobrze przeszły.
Przygotowanie farszu
Mięso z udek oddzielamy od kości i mielimy w maszynce o średnich oczkach.
Do zmielonej masy dodajemy jajka, majeranek, czosnek granulowany, sól oraz pieprz.
Na koniec wsypujemy kaszę mannę, która zadba o odpowiednią strukturę.
Całość dokładnie wyrabiamy ręką, aż masa stanie się kleista.
Nadziewanie i rolowanie
Wyjmujemy kurczaka z lodówki i rozkładamy go na płasko (skórą do dołu).
Jeśli w niektórych miejscach (np. na piersiach) mięsa jest za dużo, odcinamy mniejsze kawałki i przekładamy je tam, gdzie warstwa jest cieńsza.
Dzięki temu galantyna będzie miała równy przekrój.
Na wierzch wykładamy przygotowany farsz i rozsmarowujemy go równomiernie.
Mięso z farszem ciasno zwijamy w roladę. Wkładamy ją do siatki wędliniarskiej (lub ciasno związujemy sznurkiem), a następnie umieszczamy w rękawie do pieczenia.
Piekarnik nagrzewamy do 180°C.
Pieczemy przez ok. 80- 90 minut.
Dzięki niższej temperaturze i nieco dłuższemu czasowi pieczenia, kurczak pozostanie soczysty w środku, a skóra nie pęknie pod wpływem gwałtownego gorąca.
Po upieczeniu wyłączamy piekarnik i zostawiamy w nim galantynę na 10 minut przy uchylonych drzwiczkach.
Następnie wyjmujemy i pozwalamy jej całkowicie wystygnąć w rękawie.
Dopiero zimną wędlinę wkładamy do lodówki. Najlepiej smakuje po kilku godzinach chłodzenia – wtedy idealnie się kroi.










